PRETENDO

Zwierzęta w moim domu były od zawsze, a szczególnie psy. Były małe i duże, psy oraz suczki, chowane od szczeniaka lub przygarnięte prosto z ulicy. Ale moja pasja, a właściwie miłość do bokserów zaczęła się w 1996 roku. Byłam akurat w okresie poszukiwań psa do domu. Znajomy (wet) posiadał akurat szczeniaczki bokserów i zaproponował mi zakup jednego. Wówczas, rasa ta nie podobała mi się zbytnio. Uważałam te psy za „takie, którym zamknięto drzwi przed nosem”. „Weź, a nie pożałujesz, zobaczysz…” – słowa wtedy powiedziane przez znajomego utkwiły mi w pamięci. Wzięłam, kupiłam i… NIE ŻAŁUJĘ! Jestem mu wdzięczna za namowę i przekonanie mnie do tej rasy. Przywiozłam z dziećmi do domu małą pręgowaną TARĘ. Akurat miała takie umaszczenie jakie dzieci chciały. Była to suczka po rasowych, ale nierodowodowych rodzicach, czyli jak to dzisiaj określamy: „w typie rasy”. Dała mam dużo radości i miłości. Nauczyła nas inaczej patrzeć i obserwować. Po prostu podbiła nasze serca, bezapelacyjnie! Niestety TARA królowała mam w domu jedynie przez 7 lat. Ogromna rozpacz, płacz oraz pustka były powodem do podjęcia decyzji o zakupie następnej bokserki, tym razem z rodowodem i dla kontrastu żółtej. Znalazłam ogłoszenie, wybór zapadł, więc pojechaliśmy. Z końcem czerwca 2002 roku przyjechała do nas RINA Edmontonia, dla nas RISZA. Rasowa „niebieska krew” od razu ujęła nas swoim charakterem. Z nią zaczęliśmy naszą przygodę z wystawami. Z nią też zaczęliśmy poznawać uroki hodowli bokserów. Może nie była „pięknością wystawową” (wg mojej dzisiejszej wiedzy), ale dla nas była najładniejszą sunią. Życie jednak napisało nam inny scenariusz. Różne wypadki losowe nie pozwoliły nam kontynuować kariery wystawowej, którą zakończyliśmy bez większych osiągnięć. Czasami i tak bywa, i trzeba się z tym pogodzić. RISZA odeszła nagle, przegrała cichą walkę z chorobą. Ponownie płacz i rozpacz… Nie mogłam się pogodzić ze stratą. W ciągu dwóch tygodni zjawiła się pręgowana ALASKA Box Gang (u nas LERKA), która swoim ogromnym temperamentem pozwoliła mam przejść łagodnie nad utratą poprzedniej suni. Zaangażowała nas ogromnie. Ponownie zaczęliśmy jeździć na wystawy, zdobywać większe doświadczenie w tematach związanych z hodowlą, wystawami, rasą. Kontakty z hodowcami, rozmowy z nimi pozwalały mi czerpać wiedzę i korzystać z ich doświadczeń. Dziękuję im za to. Po zdobytych przeżyciach moja miłość i pasja do bokserów jeszcze bardziej wzrosła. Teraz wiem, że to jest właśnie ta rasa! Postanowiłam kupić następną suczkę i tak od dwóch lat mamy kolejną dziewczynkę. Tym razem zakup był przemyślany, nie był podyktowany emocjami, stąd wybór padł na żółtą sunię z renomowanej hodowli. I tak trafiłam na GLAMOUR Nostrum. GLAMUR, a raczej nasza DRAGA, poza zdobytymi osiągnięciami, sukcesami, daje nam również sporo radości i miłości. Ma inny temperament, jest zrównoważona, ale też na swój sposób uroczo zwariowana a obie swymi charakterami, zachowaniem dostarczają mi wiedzy, pogłębiają moje doświadczenie.

Moją pasją jest hodowla psów, która pozwala mi się realizować, dając przy tym sporo satysfakcji. Obecnie, obie sunie są moim ”oczkiem w głowie”, ale wiem że na tym się nie zatrzymam…